<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Marcowy wieczr> 
<author_1=>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1951>
<month=3>
<date=1951-03-11>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Paulinka, z podniesionym konierzem paszcza, z gow wtulon w ramiona, pomykaa wawo chodnikiem, trzymajc si cian domw, aby przynajmniej czciowo osoni si przed zacinajcym deszczem i niegiem. Ju niedaleko swego mieszkania, pod jasno owietlon wystaw sklepu MHD Konfekcja  Galanteria niespodzianie wpada na Lucynk.
 Co ty tu robisz?  zapytaa ze zdziwieniem.  Miaa przecie siedzie w domu i uczy si swek.  Nie mogam wytrzyma  powiedziaa Lucynka  przechodzc tdy rano, zobaczyam na wystawie liczn rzecz, po prostu cudo. Przez cay dzie nie dawao mi to spokoju i wreszcie musiaam wyj z domu i przybiec tu, aby mnie kto nie uprzedzi.  To rzeczywicie w twoim stylu: wybiega w taki deszcz na miasto, eby kupi jaki fataaszek. Cae szczcie, e jeszcze w por ci spotkaam, aby ci oderwa od tej niebezpiecznej wystawy. Na wszelki wypadek odprowadz ci do domu. Idziemy!  i ujwszy mocnym chwytem do Lucynki, pocigna j za sob.  Trudno, ju mam takie usposobinie  powiedziaa Lucynka, czapic poprzez kaue.  Jeli co mi si tak bardzo podoba, jestem formalnie chora, dopki sobie tego nie kupi. Nic na to nie mog poradzi!  I dlatego kupujesz wiele rzeczy niepotrzebnych, podczas gdy na rzeczy konieczne brakuje ci stale pienidzy.  A jake ty postpujesz, Paulinko, w takiej sytuacji, e serce ci si do czego wyrywa i wanie masz w torebce wystarczajc ilo pienidzy, eby to co zaraz kupi?  Ja mam w tym wzgldzie niewzruszone zasady, ktrymi chtnie si z tob podziel. Ot:
1. Jeli nawet, na widok jakiego powiedzmy szalika, jestem przekonana, e absolutnie nie bd si moga bez niego obej  odkadam ten sprawunek na 23 dni. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>